Nie masz uprawnień, aby zobaczyć tę część witryny.
Musisz się zalogować.
Moment Krzywy cień w lustrze. Łagodny zarys nogi pod wąską opiętą spódnicą. Unoszę. Moje nogi. Królestwo gam i kolorów. Grałeś dla mnie i na cienkim papierze odwróciwszy oczy narysowałeś tło. Dla księżyca i dla moich ust. Kolorowo drapieżne. Osunąłeś się pomiędzy mnie i księżyc. Nie było nic. Była noc. Pochylona nad nami. Modląca się na głos do nieruchomych nagle gwiazd. Niebo stanęło — stanęło nad nami. Łagodny zarys ---= Poezja - Wiersze - www.poswiatowska.org =--- |