Wiersze arrow Wiersze z lat 1958-1962
Wiersze z lat 1958-1962
*** a mówiłam  oczy masz złote 5749
*** A zapach ci poślę, zapach tych nocy 5340
*** bo właśnie chcę najprościej 6572
*** brunatna pszczoło 3131
*** całe twoje ciało 5731
*** chcę cię nakarmić sobą 6044
*** chciałabym je zakląć w płótno 3357
*** dlaczego w mieście Santiago 2684
*** drżę 5119
*** gdzie cię znajdę 6473
*** gdzie są wąskie skrzydła jaskółek 2702
*** gwiazdy mają odkryte piersi tureckich niewolnic 2860
*** Hiszpania jest różowa i złota 2796
*** jak owoc na gałęzi 3096
*** jestem jak gwiazda 4060
*** jesteś chwilą 6524
*** Kleopatry oczy świecące 2906
*** kochanie ja ci zatańczę 5209
*** masz włosy drażniące urodą 3438
*** Na wyspie kamiennej obrysowany soplem lodu 2669
*** najbardziej patetycznym strachem świata 3044
*** nie jestem sama 4452
*** nie patrz na mnie 5251
*** niech zamieszkam 3269
*** obłe ciała delfinów w ciepłej wodzie południowego oceanu 3050
*** odłamałam gałąź miłości 5300
*** on może czekać trzy noce 3052
*** ona była jak ciemne wino 3621
*** oni są kwintesencją ziemi 2611
*** oparty o poręcz 2480
*** pod twoim pulsującym ciepłem 3684
*** Położyć palce na twoich ustach 4432
*** przesunął po mojej twarzy oczyma 3559
*** rozgryzłeś sznurek 2920
*** świat jest pusty 3673
*** ten dzień 3345
*** to z powodu kwiatów 2960
*** uszyta ze słów 4209
*** W Kanadzie są topole takie proste 2342
*** w kociookich lampach 2550
*** w plastrze miodu mogę zamieszkać 2632
*** w samolotach też mieszka spokojna tkliwość 2503
*** w Trenton Park 2207
*** w tym cieniu jest tyle słońca 4157
*** w wiośnie 3032
*** we mgłę go wyprawiłam 2707
*** Widziałam ostatnią pszczołę 2827
*** wieczór 3870
*** więc się oprę 3869
*** właśnie kocham 7233

Wiersz o miłości 

ich dwoje
poprzez zastawki serca
widoczni na wylot
z profilu
oprawieni w ból jak w złoto
patrzą powieszeni
na astralnym gwoździu

noc jak ściana
za nimi
wszechświat z obojętnymi
oczyma gwiazd
i tylko oni — samotni
w odrapanym oknie
ziemskiej ulicy

a mówili że nie ma miłości kłamali że
miłość umarła w sanatorium
śpiewającym karbolem na bardzo
ludzką gruźlicę

tymczasem
wysoko pod dachem
okno
z doniczką pelargonii
obrodziło czerwono
miłość — posypała się płatkami
w dół

zaszeptała noc: dobranoc
zaszeleściła    f
a w gałęziach dzikiego bzu
spały cicho zwinięte pąki
nie budźmy ich — powiedziałeś ciszej
od pomruków wiatru
drzemiącego nad łąką
nie budźmy ich — szepnęłam
i dałam ci znak powiekami
że pocałunki właśnie wzeszły
na świeżo zamiecionym niebie

---= Poezja -  Wiersze - www.poswiatowska.org =---

 
- - - - - - - - - - - - - - - - - -
Wiersze z lat 1963-1967
Oda do rąk 1966
Jeszcze jedno wspomnienie (1968)
- - - - - - - - - - - - - - - - - -

Tagi:

ciała   ciepłej   gałęzi   google   gwiazdy   katalog   której   liści   miłości   miłość   mojego   mojej   mówię   nieba   niebo   noc   nogi   owoc   palcach   piersi   poezja   ręką   serca   skrzydeł   skrzydła   słońca   słońcu   słów   twoim   ust   usta   uśmiech   wargi   wiatr   wiersze   wyszukiwania   zapach   ziemi            ściany   życie  

Życzenia na Wigilię

Rekomendacje

Logowanie:






Nie pamiętam hasła!
10 Marca 2010
Środa
Imieniny obchodzą:
Aleksander,
Bożysław, Cyprian,
Makary, Marceli,
Porfirion
Do końca roku zostało 297 dni.

Na stronie:

Odwiedza nas 22 gości