O tobie w sennym zamyśleniu przychodzisz i jesteś cieniem posianym na złotej skórze dnia więc oparta o ścianę twoich ust odpoczywam w cieniu uśmiechem wołam twoje dłonie stado czerwcowych motyli gęstych w słońcu trzepotem opadających na trawę mojego ciała pod pniem sosny na leniwym zboczu ziemi leżymy z piętami w słońcu jęk mewy gaśnie nad szepczącym modlitwy morzem
znów pragnę ciemnej miłości miłości która zabija tak o śmierć modli się skazany przyjdź dobra śmierci rozrzutna bądź jak noc sierpniowa bądź ciepła dotknij mnie lekko odkąd poznałam jej prawdziwe imię przygotowuję moje serce na ostatni urwany wstrząs
Nazwa użytkownika
Hasło
Zapamiętaj