kupiła go na targu za dziesięć piastrów
miał zielone oczy — patrzył
miała tańczące drobne dłonie
drapieżne gdy rozrywały płótno
aby wydobyć garść czerwonych piastrów
miał otwartą koszulę piersi ciemne
kupiła go na targu
skupiona
ze zmarszczonym czołem prowadziła w orszaku
do domu
spojrzała tylko raz kupiła go na targu
dziesięć czerwonych piastrów potoczyło się
do brudnej ręki kupca
miał zielone oczy — usta lubiła siedzieć u jego
nóg i gryźć źdźbło trawy
*** pokornie cię kocham
pokornie cię kocham
widzisz
nawet łokieć swój kocham
bo raz był twoją własnością
widocznie tak można
z najprawdziwszym mieniem
rozstać się
i nie patrząc wstecz odejść
pokornie cię kocham widzisz nawet łokieć swój kocham bo raz był twoją własnością widocznie tak można z najprawdziwszym mieniem rozstać się i nie patrząc…