kto potrafi
pomiędzy miłość i śmierć
wpleść anegdotę o istnieniu
zgarniam brunatne plastry książek
nasłuchuję brzęczenia słów
pomiędzy miłość i śmierć
wpleść
nikt nie potrafi
i tylko czasem
naprzeciw słońca
w zmrużonych oczach błysk
chwila roztrącona na tęczę
twarzą w twarz
naprzeciw słońca
w oślepłych oczach
treść niknąca...
na krańcach miłość śmierć
*** pokornie cię kocham
pokornie cię kocham
widzisz
nawet łokieć swój kocham
bo raz był twoją własnością
widocznie tak można
z najprawdziwszym mieniem
rozstać się
i nie patrząc wstecz odejść
Prawda że od wieczności Dni ciążą bez miłości Nie wybaczony każdy świt W każdej pieszczocie ziarno grzechu I obelga w każdym uśmiechu Słyszę cię i ty mnie…
pośrodku morza mieszka wiatr i Conrad który jest Neptunem po wodotryskach pian chodzi z rozwianą srebrną brodą głodnymi ustami wody pieści ziemi spękaną…