je¶li umrzesz nie w³o¿ê sukienki lila nie kupiê kolorowych wieñców z rozszeptanym wiatrem we wst±¿kach nic z tego nic
przyjedzie karawan — przyjedzie odjedzie karawan — odjedzie bêdê w oknie sta³a — patrzy³a bêdê rêk± macha³a chustk± wiewa³a ¿egna³a w tym oknie sama
a w lato w szalonym maju po³o¿ê siê na trawie na ciep³ej i rêkoma dotknê twoich w³osów i ustami dotknê futra pszczo³y k±¶liwej piêknej jak twój u¶miech jak zmierzch
potem bêdzie srebrno — z³oto mo¿e z³oto i tylko czerwono bo ten zmierzch
ten wiatr który trawom wszeptuje uparcie mi³o¶æ — mi³o¶æ nie pozwoli mi wstaæ i pój¶æ tak zwyczajnie do przeklêcie pustego domu