co to było — promyk wiosenny
w liściach zaszeleścił światło się
rozzłociło i wybuchło
fajerwerkiem w pieśni najpierw —
kłaczek przebijał śnieg wiosną
a potem wyrósł
biały — malutki
prosto
na niebie świeciły trzy gwiazdki i
śpiewały spójrzcie jaki śmieszny
jaki mały a
on w kołyskę
plecioną miękko
uśmiechał się — poruszał
rączką maleńką
trzy gwiazdki pochyliły się nisko
ciekawe
i nagle — tylko jedna a dwie
— świecą zielonawo w
rozwartych oczach dziecka
*** pokornie cię kocham
pokornie cię kocham
widzisz
nawet łokieć swój kocham
bo raz był twoją własnością
widocznie tak można
z najprawdziwszym mieniem
rozstać się
i nie patrząc wstecz odejść
ojczyzną moją jest fwoja uroda wydziedziczona stoję na brzegu przejezdnej drogi czas śpi w moim cieniu w gałęzi zmierzchu śpiew na liściach słońce kruchość…