jak to mówią
l'amouf'
głupio
a ja mam chustką owiązaną twarz
bo ty — masz zęby
Tamow psiakrew —
nie zginaj palców w bezradne pięści
czego chcesz mnie?
1'amour?
najpiękniej
w żółtych świeczkach u
drzwi cmentarnych pod
różowym aniołem który
ręce łamie
1'amour uklękłam żywa
podniosłam z ziemi garść
niepotrzebnych zębów będę
jutro spać z trupem
Tamour
dzisiaj
jestem żywa niespokojnie
żywa przeraźliwie żywa a
czas — wypluwa płuca
umiera na drętwe suchoty
słuchaj — jeśli rzucisz w
grób mandolinę nie chcę
pieniędzy jeśli utopisz
mandolinę to — eech
1'amour
*** znów pragnę ciemnej miłości
znów pragnę ciemnej miłości
miłości która zabija
tak o śmierć modli się skazany
przyjdź dobra śmierci
rozrzutna bądź jak noc sierpniowa
bądź ciepła
dotknij mnie lekko
odkąd poznałam jej prawdziwe imię
przygotowuję moje serce
na ostatni urwany
wstrząs
nad brzegiem. Gangesu rozkwita kwiat lotosu delikatny z pierza i z mięsa moje ostre pragnienie pochyla nad nim ramiona z pierza i z mięsa wiatr rzeźbi…
ojczyzną moją jest fwoja uroda wydziedziczona stoję na brzegu przejezdnej drogi czas śpi w moim cieniu w gałęzi zmierzchu śpiew na liściach słońce kruchość…