Cytaty:

"Pamiętasz przecież, przyjacielu, te wszystkie dni, nadzieję tak wielką, że aż bolała, i zwątpienie, które korzystało z najmniejszego wyczerpania, żeby przyjść i zabić nadzieję."
- Halina Poswiatowska poezja

W przestrzeni i czasie

W słonecznym kurzu — miała nadejść wiosna — na drodze, którą omijają obłoki, powiedział Walter: kocham ten kraj. Spod uchylonych warg wyjrzały zęby ostre i mocne jak kamienna oprawa rzeki. W powietrzu pełnym ptaków, które skrzydła otwarte pasą dusznym wyziewem śmietników, powiedział Walter: nigdy nie dotknąłem innej kobiety, odkąd poślubiłem żonę.
W krajobrazie wezbranym ciepłą krwią zieleni, pochylonym ku drodze płaskimi dachami domów, powiedział Walter: mam dziką duszę włóczęgi, ale oswoiły mnie ręce kobiety i wrosłem w ziemię jak drzewo. I wiem, że gdybym odszedł, pozostałaby z ustami wygiętymi żalem, z policzkiem opartym na szczupłej dłoni. Więc drodze mojej mówię czekaj i niecierpliwe stopy spojrzeniem wiążę, którym odbłyska kolor jej ciepłych oczu.
  ---= Poezja -  Wiersze - www.poswiatowska.org =---

 
*** protest

kruche ściany szczęścia
rozsadza pamięć
do ziemi przyległy miękko
grzywy sennych wulkanów
głód przeciąga się leniwie
w delikatnych włóknach mięsa

Skopje było niegdyś miastem wiszące ogrody
Semiramidy drzewa kładły w parowach ulic
dobroczynny cień kondygnacje kamienne pełne
ruchu i światła ziemia ziewnęła zniknęło miasto

w błękitnych zaułkach ciała śpiewa czerwona krew
ona ma ostry słodkawy zapach martwego mięsa
ciało poddaje się uciskowi dłoni
dłoń wytłacza na ciele fioletowe wzory
ciało osuwa się na ziemię
ciemnieje krew

pamięć
rozrywa na włókna
kruche ściany szczęścia

II

ze śnieżnej lawiny osuwającej się
na śpiącą wioskę — czuwała jedynie
igła kościelnej wieży
z nurtów rzeki która opuściła brzegi
zmywając z powierzchni ziemi miasto
z dymiącej lawy wulkanu która popiołem
przykryła pola uprawne
z wiatru który podniósł wody oceanu
i zatopił kilkadziesiąt smukło wiązanych statków
z żywiołu który śpiewa w naszych żyłach
hymn głodu i okrucieństwa
z krwi...

musimy wynieść i ocalić
garść nocy garść dni

III
ona pojęła ideę człowieczeństwa ta
córa faraonów pochylona nad
nurtem rzeki w koszyku
wiklinowym kwiliło ludzkie pisklę

wyniosła je na brzeg

ogrzała oddechem zziębnięte ręce
rozpłakane oczy osuszyła dotykiem ust
rzeka płynęła dalej tocząc muł i
kamienie

oddaliła się córa faraonów
z małym wiklinowym koszykiem

przed człowiekiem rozstępują się morza
manna spada na pustynie rzeka płynie
dalej tocząc muł i kamienie

---= Poezja - Wiersze - www.poswiatowska.org =---

Bilans

to są nasze noce rozsypane na gwiazdy na słońca lśniące uparcie światłem jak drżeniem przeszywające mrok to są nasze dni ociemniałe bezgłose żebrzące na rogu…

*** w twoich doskonałych palcach

w twoich doskonałych palcach jestem tylko drżeniem śpiewem liści pod dotykiem twoich ciepłych ust zapach drażni — mówi: istniejesz zapach drażni…

*** W Kanadzie są topole takie proste

W Kanadzie są topole takie proste jak mój zachwyt szybką ścianę Niagary uśmiechem gładzę jestem z wodą i ze słońcem w niebieskich skrzydłach ptaka…

Odloty

do kogo będą modlić się wróble strachu w słomianym kapeluszu pożeglowałeś z wiatrem zamieszkałeś na różowej chmurze porowata porosła twoja twarz…

Czym jest miłość

Płomieniem który posiadł drewnianą chatę — pijanym pocałunkiem wgryzł się w głąb strzechy. Piorunem — który kocha wysokie drzewa…

Najnowsze dyskusje:

Forum offline