|
W słonecznym kurzu — miała nadejść wiosna — na drodze, którą omijają obłoki, powiedział Walter: kocham ten kraj. Spod uchylonych warg wyjrzały zęby ostre i mocne jak kamienna oprawa rzeki. W powietrzu pełnym ptaków, które skrzydła otwarte pasą dusznym wyziewem śmietników, powiedział Walter: nigdy nie dotknąłem innej kobiety, odkąd poślubiłem żonę.
W krajobrazie wezbranym ciepłą krwią zieleni, pochylonym ku drodze płaskimi dachami domów, powiedział Walter: mam dziką duszę włóczęgi, ale oswoiły mnie ręce kobiety i wrosłem w ziemię jak drzewo. I wiem, że gdybym odszedł, pozostałaby z ustami wygiętymi żalem, z policzkiem opartym na szczupłej dłoni. Więc drodze mojej mówię czekaj i niecierpliwe stopy spojrzeniem wiążę, którym odbłyska kolor jej ciepłych oczu.
---= Poezja - Wiersze - www.poswiatowska.org =---
|