brunatna pszczoło gdy moje
usta rozsypią się doskonale
w kurz osnuwający słońce
nie usiądziesz na dłoni nie
ukąsisz
ból jest pojęciem bezkresnym
jak ciemność
rudawy cień latarni
po zamkniętych powiekach przemknął
jutro
gdy moje usta
wiatr poniesie
srebrno rozchwiane
nie będzie istniał
ani świerk
ani żółty jaskier
ani przydrożny kamień
tylko ludzie chwilę
postoją zrobią znak ręką
że już że koniec zgaszą
słońce zgarną rudą
pszczołę trawy —
kamień odejdą
---= Poezja - Wiersze - www.poswiatowska.org =---
*** pokornie cię kocham
pokornie cię kocham
widzisz
nawet łokieć swój kocham
bo raz był twoją własnością
widocznie tak można
z najprawdziwszym mieniem
rozstać się
i nie patrząc wstecz odejść
Widzę drugiego w oddali, lecz wiem pomiędzy nami Niniwa leży i pierwszy ruch. Z przygotowań być może nie wyniknie nic, lecz między nami Niniwa leży i pierwszy…
ten dzień w ślepym zaułkuf pomiędzy szafką i nocnym stolikiem lustrem z odbiciem nie mojej białej twarzy (moja twarz świeci kolorami w radosnym zwierciadle…