"Cisza przyjacielu, rozdziela bardziej niż przestrzeń. Cisza przyjacielu nie przynosi słów, cisza zabija nawet myśli."
- Halina Poświatowska chcę pisać o tobie

*** znów pragnę ciemnej miłości

znów pragnę ciemnej miłości
miłości która zabija
tak o śmierć modli się skazany

przyjdź dobra śmierci
rozrzutna bądź jak noc sierpniowa
bądź ciepła
dotknij mnie lekko

odkąd poznałam jej prawdziwe imię
przygotowuję moje serce
na ostatni urwany
wstrząs

Koncepcja

Drukuj

Koncepcja

Kategoria Dzień dzisiejszy 1963

ojczyzną moją jest fwoja uroda

wydziedziczona stoję na brzegu
przejezdnej drogi czas śpi w
moim cieniu

w gałęzi zmierzchu śpiew na
liściach słońce

kruchość skrzydeł poprzez
kruchość liści rozplatam
gałęzie i wydobywam
słońce

kiedy czerwienią zakwitł
pochylona
nad ciemnym śladem
zestawiałam zgłoski
mówiłam wzejdzie
wierzyłam

po końce włosów wierzyłam
wystrzelił z boku pnia

moje gałęzie opowiedziały
mu świat

najprawdziwszą
zielenią liści obiecałam
zwycięstwo i śmierć

odszedł

na brzegu drogi liczę
dni

II

kiedy milczysz
wieczność
kształt swój zakrzepły rzeźbi w tobie
nie mąć
swoim odbiciem
jej głębokich luster
pozwól jej pięknieć
w kształcie twoich bioder smukłych
smukleć

pogrzebani na dnie
światła na dnie dnia
w ciemności

w ciemności rodzi
się owoc złociej e

we wnętrzu gęstym i
słodkim

dojrzewa
strzelistość grusz
krzaczastość jabłoni
dzieci ze zdartą skórą kolan
które obejmujące kolanami pień
zgarniają owpc
w niecierpliwe usta

ojczyzną moją jest

moimi liśćmi
wiedza zakwita

unieśmiertelniam
świadomie
bezczelnie

na skraju drogi

III

mały mój — milcz
miły mój — śpij
mały mój — zamknij oczy
ustami ugłaskam
ciekawość ostrą rozchylonych powiek
miły mój — palce rozewrzyj ściśnięte
mały

w uśmiechu
w szlochu
w ostatnim nagłym poderwaniu
ciała
w kruchym
bezsilnym osunięciu ciała
czas mieszka

palcem dotykam ust
oddechem
rozgarniam dłonie
mały mój tak
wcielam w osnowę
moją cierpliwość
owadu

wyrodna matka
słonecznej ojczyzny

zielona iskra istnienie
papugi pospieszny kolor
istnienie motyla dłoń
rozraniona cierniem opór
kwiatu wszystkie liście
drzewa związane w
szelest

na brzegu drogi

IV

jeśli powrócisz
pijana zwycięstwem
zamknę cię w sobie
noc brzemienna mrokiem
napełznie
rano
urodzę synów spadkobierców

a jeśli
zmarzła
będę patrzyła
jak się otwiera ziemia
jak zamyka


będę się dziwić trawom
że tak spiesznie
kwitną

bólem brzemienna

ojczyzną moją jest twoja uroda
 

Używamy informacji zapisanych za pomocą cookies i podobnych technologii, w celach reklamowych i statystycznych. Pliki cookies są zapisane w pamięci Twojej przeglądarki. W przeglądarce internetowej możesz zmienić ustawienia dotyczące cookies. Dowiedz się więcej o naszej polityce plików cookies. Zamknij